Dużo słońca w całym mieście = duże okulary
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Dużo słońca w całym mieście = duże okulary

Siedziałam sobie niedawno na ławeczce na kampusie UW, a obok krążyli biegający w tę i w tamtą studenci. Nagle jedna z mknących jednostek zatrzymała się (chciałoby się powiedzieć – z piskiem opon) i naprzeciwko mnie odtańczyła dziwny układ choreograficzny polegający na przybliżaniu się, oddalaniu, przekrzywianiu głowy i schylaniu, cały czas patrząc się intensywnie w moją stronę. Na koniec utalentowana tanecznie jednostka, przynależąca na pewno do Akademii Śmiesznych Kroków Monty Phytona, podeszła do mnie i powiedziała: „Hej, przez te wielkie okulary nie byłem pewny czy to ty”.
Pewnie nie po raz pierwszy wielkie, czy może raczej: WIELKIE, okulary przeciwsłoneczne utrudniły komuś rozpoznanie mnie. Chodzę bowiem tylko w takich zasłaniających przynajmniej pół twarzy, najlepiej klasycznych muchach. Dziś się sobie w wąskich, „normalnych” oprawkach po prostu nie podobam. Jest to o tyle śmieszne, że gdy muchy miały swój wielki come back pięć lat temu, w ogóle nie przypadły mi do gustu. Dziś mam pięć par (a szóstą podbieram Mamie), przy czym jedna nie nadaje się właściwie do noszenia, ale nie mam serca jej wyrzucić. Ostatni nabytek stanowią kupione w outlecie Mango okulary stylistyką nawiązującą do projektów Sonii Rykiel [fot. powyżej] – odrobinę kiczowate, bardzo dziewczęce, trochę śmieszne. Gdy mój chłopak je przymierzył, wyglądał jak nowe wcielenie Ziggy Stardust.

Po tym wstępie nikogo chyba nie zdziwi, że na mojej liście marzeń od dłuższego czasu znajdują się okulary Karen Walker [powyżej jej ostatnia kolekcja „Sun Gods”, fot. karenwalker.com]. Wśród klientek tej nowozelandzkiej projektantki mody można znaleźć właściwie wszystkich, od Björk i Beth Ditto, po Madonnę i JLO. Jej okulary są duże, ich design – przewrotny, a lookbooki – genialne. Walker stara się łączyć skrajności: męskość z kobiecością, słodkość z mrokiem, delikatność z siłą. Dzięki temu jej okulary po prostu nie mogą się znudzić i śnią mi się po nocach.