Co każdy fan t-shirtów wiedzieć powinien
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Co każdy fan t-shirtów wiedzieć powinien

[Punktrioshka by Misbehave!, Let’s Go by Wrangler, Niedźwiedzie Łzy by T-shirt Kiosk, The Beatles by Logoshirt/modmod.pl]

Szczerze – t-shirty mnie nie kręcą. Owszem, lubię na nie popatrzeć (szczególnie jak są tak ładne/fajne, jak te powyżej), ale o wiele bardziej skłonna jestem wydać pieniądze na sukienkę niż na koszulkę. Nie mogę jednak nie dostrzec, jak ważną rolę w naszej kulturze odgrywają te proste skrawki materiału zszyte w kształt litery „T”. Chyba żadne inne ubranie nie ma teraz takiej siły rażenia, jak t-shirt właśnie. Według Bouchera moc tej koszulki tkwi w jej demokratyczności – każdy może ją nosić. Gdy weźmie się pod uwagę różnorodność t-shirtów, z których wszystkie zasłużyły sobie na chwalebne, własne miejsce w popkulturze (koszulki uniwersyteckie, koszulki wakacyjne, koszulki z głupimi napisami, koszulki reklamowe, koszulki z przesłaniem, koszulki kolekcjonerskie…), trudno odmówić autorowi „Historii mody” racji.

Poniżej kilka faktów o t-shirtach, które warto znać, nawet gdy nie należy się do t-shirtowych freaków.

– Pierwszym prawdziwym hitem były koszulki wyprodukowane w 1932 roku przez Jockey International dla drużyny futbolowej Uniwersytetu Południowej Karoliny (USC). Bluzki te tak spodobały się studentom, że wykradali je sportowcom. Uczelnia chcąc zapobiec przywłaszczaniu sobie t-shirtów przez osoby nie należące do drużyny zaczęła podpisywać je „Property of USC”. Przyniosło to jednak skutek odwrotny do zamierzonego – uniwersyteckie koszulki stały się jeszcze bardziej popularne. W końcu ktoś z uczelni poszedł po rozum do głowy i zaczął sprzedawać t-shirty w sklepie USC.

– Za najstarszy przykład t-shirtu ze sloganem uważa się te z 1948 roku wykorzystane w kampanii prezydenckiej kandydata Thomasa E. Deweya. Nadrukowany na nich napis głosił: „Dew it with Dewey”. Do dzisiaj jedna z takich koszulek przechowywana jest w Smithsonian Institution.

– Jako pierwszy swoje logo na koszulce umieścił Budweiser w latach 60.

– Vincent Gallo, który ostatnio na Festiwalu Filmowym w Wenecji otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora za rolę w „Essential Killing” Skolimowskiego, sprzedaje koszulki ze swoją podobizną za, bagatela, 500 dolarów. Nie każdy jednak może je kupić – Gallo wymaga, by potencjalny nabywca wypełnił specjalny formularz, na podstawie którego aktor decyduje, czy chętny jest godny posiadania jego t-shirtu.

– Badania pokazały, że każdy t-shirt podczas swojego istnienia (hodowli bawełny, uszycia, dystrybucji…) „wytwarza” 4 kilogramy dwutlenku węgla.

– Każdy z nas zna koszulki koncertowe, jednak nie każdy wie, że ich noszenie w kręgach ortodoksyjnych fanów reguluje ścisła etykieta. Na przykład nie wolno nosić koncertowych t-shirtów z Bobem Marleyem czy Beatlesami, chyba że rzeczywiście mieliśmy szczęście być na ich koncercie.

– W katalogu Biblioteki Kongresu USA znajduje się 877 książek poświęconych T-shirtom.

– Jeden z największych zbiorów t-shirtów posiada profesor Howard Besser z Uniwersytetu Nowego Jorku. W swojej kolekcji ma on ponad 2000 koszulek, które wykorzystuje jako przykłady podczas wykładów o współczesnej ikonosferze. Część zbiorów (konkretnie 533 t-shirty) można oglądać on-line.